• slid
  • slid
  • slid

Teoria


Jak to możliwe, że w roślinach jest nasze zdrowie?


Bardzo istotne pytanie. Właściwie jak to się stało, że rośliny zawierają takie bogactwo czynnych związków, które w tak niesamowity sposób potrafią pomóc naszemu organizmowi? Skąd w nich tyle antyoksydantów zmiatających wolne rodniki z naszych komórek? Skąd substancje pomagające zwalczać nasze infekcje? Dlaczego rośliny wręcz obdarowują nas pełnym zestawem witamin? I właściwie po co roślinom substancje zapobiegające powstawaniu naszych nowotworów?

Są tacy, którzy w ogóle się nad tym nie zastanawiają – wystarczy im doświadczenie wielu pokoleń. Po co sobie nabijać głowę naukowymi terminami, skoro od dawna wiadomo, że na przeziębienie najlepszy jest czosnek, syrop z cebuli lub herbata z sokiem malonowym. Rany znacznie szybciej się goją, gdy są przemywane wyciągiem z rumianku, a dolegliwości żołądkowo-jelitowe znacznie szybciej miną po wypiciu miętowej herbaty.

Jednak znajdą się też ci bardziej dociekliwi i to właśnie dla nich jest ten artykuł, w którym postaramy się wyjaśnić jak to się stało, że rośliny produkują takie niesamowite ilości różnych substancji, które w tak rewelacyjny sposób wpływają na nasze zdrowie?
Zacznijmy od początku. Jeśli spojrzymy na jakąkolwiek roślinę – taką kapustę czy marchew, na pierwszy rzut oka wydaje się być ona zupełnie bezbronna: nie ucieka, nie gryzie, nie warczy ostrzegawczo, generalnie w żaden sposób nie broni się i można z nią zrobić wszystko, chociażby ugotować zupę czy wycisnąć sok.

Za chwilę jednak pojawia się pewna refleksja: gdyby rośliny faktycznie były ZUPEŁNIE bezbronne, to przecież nie zobaczylibyśmy ani jednej rośliny na świecie – już dawno zostały by zjedzone. A jednak świat jest pełen zieleni, co znaczy, że rośliny całkiem nieźle sobie radzą. Jak to się dzieje?

Musimy zrozumieć jedno: skuteczna obrona to nie tylko walka lub ucieczka, jak to jest w świecie zwierząt. Rośliny zastosowały zupełnie inną strategię – wszystkie karty postawiły na obronę chemiczną.

Jak bardzo skuteczna jest ta obrona chemiczna stosowana przez rośliny? Śmiało można powiedzieć, że diabelsko skuteczna. Wystarczy uzmysłowić sobie jedno: pomimo tego, że wokół jest tyle roślin, nie wszystkie są przez nas zjadane. Nie jemy igieł sosny, liści dębu, kasztanów, żołędzi, większości grzybów, wilczej jagody itp. Są dla nas albo niestrawne, albo wręcz szkodliwe. Tak naprawdę jedynie garstka roślin, ze wszystkich gatunków, jakie żyją na Ziemi jest dla nas odpowiednia. Reszta posiada bardzo skuteczną obronę przed takimi „szkodnikami” jak ludzie.

I tu tkwi sedno sprawy. Skoro rośliny potrafią bronić się przed nami, na takiej samej zasadzie bronią się przed bakteriami, wirusami, grzybami i wszystkimi innymi organizmami, które chcą im zaszkodzić, zjadając ich części.
Więc tak naprawdę, jeśli chodzi o wszelkie substancje bakterio- wiruso- i grzybobójcze, sprawa jest banalnie prosta: rośliny produkują je dla własnej ochrony i tylko przypadek sprawił, że niektóre z nich niszczą patogeny, które atakują nas.
No dobrze, sprawa substancji roślinnych, które potrafią zapobiegać infekcjom została wyjaśniona, a co antyoksydantami?

Cofnijmy się nieco w czasie. Powszechnie wiadomo, że życie powstało w wodzie i w pewnym momencie swojej ewolucji organizmy żywe wyszły na ląd. Warunki życia w wodzie i na lądzie różnią się od siebie diametralnie, więc wszystkie organizmy, które chciały żyć na lądzie musiały się do tych warunków dostosować.

Najgroźniejszym czynnikiem, z jakim musiały sobie poradzić rośliny, było promieniowanie UV. Nie od dziś wiadomo, że promieniowanie UV jest silnym czynnikiem mutagennym – inicjuje powstawanie wolnych rodników. Rośliny nie potrafią uciekać i chować się w cień. Kwestię ochrony przed wolnymi rodnikami musiały rozwiązać tuż po wyjściu na ląd – woda pochłania promieniowanie UV, więc rośliny żyjące w wodzie były znacznie mniej narażone na jego negatywne skutki. Jest to jeden z powodów, dla którego rośliny produkują tak duże ilości antyoksydantów – ochrona własnych struktur komórkowych przed ciągle tworzącymi się wolnymi rodnikami.

Jednak nie tylko promienie UV są czynnikiem zwiększającym liczbę wolnych rodników w komórkach. Zjawisko stresu oksydacyjnego może pojawić się również w komórkach roślinnych, dzieje się tak gdy roślina narażona jest na duże wahania temperatury, niedobór wody, czy uszkodzenia mechaniczne.

I znowu dochodzimy do oczywistej prawdy – rośliny produkują antyoksydanty dla siebie, my jedynie nauczyliśmy się wykorzystywać te substancje do własnych celów.

Do wyjaśnienia pozostała tylko jeszcze jedna kwestia: jak to właściwie jest z tymi owocami? Dlaczego owoce wydają się wręcz stworzone do tego, by być zjadane? Są zazwyczaj miękkie, zawierają słodziutką fruktozę i tyle witamin, że większość z nich spokojnie można nazwać bombami witaminowymi.

Wszystko stanie się bardziej zrozumiałe, gdy uświadomimy sobie, że rośliny, jak wszystkie organizmy żywe, muszą się rozmnażać aby ich gatunek przetrwał. Jednym z etapów rozmnażania roślin jest „wysyłanie” nasion na nowe tereny. Rośliny stosują różne strategie, ale najważniejszą dla nas jest ta, którą stosują rośliny okrytozalążkowe, czyli wytwarzanie owoców.

Po co są owoce? Jaki interes mają rośliny w tym, żeby nas nimi „obdarowywać”. Sprawa jest banalnie prosta. Rośliny stosują wobec nas swojego rodzaju handel wymienny: ja ci dam pyszne jabłko nasycone fruktozą i witaminami, ty go weź i zjedz, a ogryzek zawierający nasiona wyrzuć jak najdalej od miejsca, w którym zerwałeś jabłko. Bardzo sprytny układ. Prawda?

Tyle ze strony roślin. Jednak gdybyśmy w toku ewolucji nie nauczyli się wykorzystywać dla własnych celów przynajmniej niektórych substancji produkowanych przez rośliny, całe to bogactwo różnorodnych substancji organicznych, jakie produkują rośliny, byłoby dla nas bezużyteczne. Na szczęście nasze organizmy nauczyły się tej sztuki. To właśnie dlatego nasze zdrowie zawarte jest w roślinach. Wystarczy tylko w odpowiedni sposób je stamtąd wycisnąć.


 

Liczba odwiedzin strony: 1200