• slid
  • slid
  • slid

Praktyka


Terapia Gersona



Zapewne masz własny powód, który motywuje Cię do picia świeżych soków. Być może chcesz je pić profilaktycznie, bo zdajesz sobie sprawę, że jest to najszybsza droga do zdrowia. Być może stosujesz jedną z sokowych diet, która ma za zadanie oczyścić Twój organizm lub pomóc Ci pozbyć się kilku zbędnych kilogramów. Być może chcesz wpoić swoim dzieciom zdrowe nawyki, zanim na dobre rozsmakują się w napojach przesyconych sztucznymi dodatkami lub chcesz wzmocnić swój organizm po przebytej chorobie. Bez względu na to jaki jest Twój osobisty powód, chcemy Ci jeszcze opowiedzieć o ostatecznym argumencie przemawiającym za zdrowotnymi właściwościami soków owocowo-warzywnych, jakie możesz uzyskać dzięki wyciskarce, a jest nim terapia doktora Gersona.

HISTORIA

Max Gerson urodził się 18 października 1881 w Wągrowcu, mieście leżącym na terenie ówczesnych Niemiec. Historia doktora Gersona jest coraz bardziej znana, choć z pewnością jest wielu ludzi na świecie, którym znacznie łatwiej by się zasypiało, gdyby postać ta została całkowicie zapomniana. Jak to wszystko się zaczęło i co się stało, że zwykły lekarz rozpętał taką burze w środowisku lekarskim? Przeczytajcie sami.

Zwykły chłopiec z niezwykłą ciekawością świata.
Mówi się o nim, że już jako chłopiec wykazywał niezwykły dar obserwacji i wyciągania niecodziennych wniosków. Niezwykle interesował go świat przyrody, dlatego potrafił spędzać całe godziny w ogrodzie swojej babci obserwując toczące się tam życie. Babcia, hodując warzywa i owoce, dużą wagę przywiązywała do tego, by jej rośliny były piękne i dorodne – w końcu trafiały na rodzinny stół. Więc gdy tylko na rynku pojawił się nowy nawóz, babcia od razu wypróbowała go na swoich roślinach. Większość ludzi widziała to samo, co babcia – po zastosowaniu nawozów rośliny były dorodniejsze. Jednak uwagę małego Maxa przykuło zupełnie coś innego: zauważył, że w bardzo krótkim czasie po posypaniu ziemi nawozem wszystkie dżdżownice wynosiły się w inne miejsce. Max doszedł do wniosku, że w nawozach musi być coś, co szkodzi dżdżownicom. Ten sposób patrzenia – znacznie szerszy niż ten, który ma większość ludzi, w połączeniu z dociekliwością i otwartością umysłu pozwolił mu w przyszłości „postawić się” tradycyjnej medycynie i opracować własną kompleksowa terapię, która leczyła wszystkie choroby, nawet raka.


Migrena, od niej wszystko się zaczęło.
Czy ból głowy może przyczynić się do stworzenia niezwykłej terapii leczącej nowotwory? Okazuje się, że tak, o ile chwyci odpowiednią osobę. Max Gerson cierpiał na dokuczliwe bóle migrenowe. Sam ukończył studia medyczne, znał różnych specjalistów i wiele autorytetów medycznych, jednak jedyną odpowiedź jaką uzyskał na swoje pytanie: Jak mogę pozbyć się tej migreny?, było: Migrena jest nieuleczalna, ale bóle będą stopniowo ustępować po pięćdziesiątce. Jednym słowem: poczekaj 30 lat, to bóle same minął. Ale Max wcale nie chciał czekać 30 lat. Szukał na własna rękę, przetrząsając dokładnie wszelkie możliwe źródła w poszukiwaniu choć cienia informacji na temat skutecznego leczenia migreny.

W końcu stało się – znalazł artykuł, w którym został opisany przykład kobiety, która wyleczyła się z migreny dzięki zmianie swojej diety. Nawet jemu trudno było w to uwierzyć. Jak zmiana diety może leczyć? Nikt mu o tym nigdy nie wspominał. Jednak natura eksperymentatora przeważyła szalę wątpliwości, porzucił swój dawny sposób odżywiania i zaczął testować różne diety. Po okresie prób i błędów znalazł w końcu dietę, po której bóle głowy ustąpiły. Cóż to była za ulga dla młodego lekarza, móc w końcu normalnie funkcjonować i cieszyć się zdrowiem. Postanowił wprowadzić tę dietę do swoich metod leczenia. Swoim pacjentom, chorym na migrenę, mówił wprost, że zgodnie z wiedzą medyczną nie ma skutecznego lekarstwa na migrenę. Jednak mówił też, że on również cierpiał na migrenę, a jedyną rzeczą, która mu pomogła była zmiana diety. Proponował chętnym pacjentom wprowadzenie opracowanej przez siebie diety. Była to wolna od soli dieta wegetariańska. Co ciekawe pacjenci sami przyznawali, że gdy stosowali się ściśle do zaleceń tej diety, bóle mijały, ale jeśli tylko próbowali oszukiwać, bóle powracały.


Niezwykły skutek uboczny.
To była jedynie kwestia czasu i w pewnym momencie musiało się stać, to co się stało. Był to kolejny pacjent, który został wyleczony z migreny za pomocą diety proponowanej przez doktora Gersona, jednak gdy przyszedł do niego po miesiącu, miał do powiedzenia swojemu lekarzowi coś niesamowitego. Migrena minęła, ale nie była to jedyna choroba z jakiej się wyleczył. Podczas stosowania diety wyleczył się również z gruźlicy skóry. Sam Gerson nie mógł w to uwierzyć. Jak dieta opracowana ściśle pod kątem leczenia migreny mogła wyleczyć cokolwiek innego? Poza tym gruźlica jest chorobą nieuleczalną. Może ten pacjent nie był tak naprawdę chory na gruźlicę? Zażądał więc wyników badań laboratoryjnych robionych jeszcze przed zastosowaniem diety. Wyniki były jednoznaczne – prątki gruźlicy były obecne w chorej tkance. Może to czysty przypadek? Aby rozwiać swoje wątpliwości wypróbował dietę na innych pacjentach chorych na gruźlicę. Pacjenci zostali wyleczeni a Gerson czuł, że chociaż jeszcze nie wie dokładnie co się dzieje, to stoi na progu niezwykle ważnego odkrycia.


Eksperyment u dr. Ferdynanda Sauerbrucha.
Wieść o wyleczonych pacjentach dotarła do dr. Ferdynanda Sauerbrucha, który w tamtym czasie zajmował się również leczeniem chorych na gruźlicę skóry. Jeszcze przed zastosowaniem leczenia Sauerbruch powiedział w zaufaniu Gersonowi, że jeżeli choć jeden pacjent zostanie wyleczony, uzna on to za duży sukces. Do eksperymentalnej terapii przystąpiło 450 pacjentów, 446 z nich zostało całkowicie wyleczonych. Był to naprawdę spektakularny sukces, który jak nietrudno się domyśleć, historia medycyny przypisała sławnemu już wtedy Sauerbruchowi.


Nieusatysfakcjonowany dr. Gerson.
Pomimo niewątpliwego sukcesu Gerson nie był w pełni usatysfakcjonowany. Fakt, gruźlica skóry została wyleczona jego dietą, ale co z gruźlicą płuc? Czy ona też może zostać wyleczona tym sposobem? A co z innymi groźnymi chorobami? Ile z nich może ustąpić dzięki dobroczynnemu działaniu jego diety? Pytania te nie dawały mu spokoju. Wkrótce zaczął tą metoda leczyć ludzi chorych na gruźlicę płuc. Choroba ustępowała, a uradowani pacjenci donosili swojemu lekarzowi, że wraz z gruźlicą pozbywali się również i innych dolegliwości: wysokiego lub niskiego ciśnienia, astmy, chorób nerek itp. Wszystkie te choroby znikały pod wpływem diety opracowanej do leczenia migreny.
W końcu doktor Gerson uświadomił sobie, że istotą tego, co robiła opracowana przez niego dieta nie było leczenie pojedynczego schorzenia, a leczenie całego ciała poprzez przywrócenie mu naturalnych mechanizmów obronnych. Wniosek ten otworzył mu drogę do leczenia wszystkich nieuleczalnych chorób.


Lekarstwo na raka zostało wynalezione w 1928r.
To właśnie w 1928 roku Gerson wykonał pierwszy milowy krok w kierunku leczenia raka. Jak zwykle jedni powiedzą, że był to przypadek inni, że naturalna kolej rzeczy i wcześniej czy później musiało do tego dojść.
Pewnego dnia Gerson odebrał telefon od jednej ze swoich pacjentek. Błagała go, by do niej przyszedł, ale przez telefon nie chciała mu powiedzieć, co jej dolega. Kiedy pojawił się u niej w domu, okazało się, że pacjentka była po operacji raka przewodów żółciowych, teraz miała żółtaczkę, wysoką gorączkę –i bardzo cierpiała. Jednym słowem stan ciężki a sytuacja beznadziejna. Dr. Gerson bezradnie rozkładał ręce. Jednak pacjentka, powołując się na sukcesy z leczeniem gruźlicy skóry, błagała go o podjęcie leczenia. Gerson zgodził się dopiero wtedy, gdy pacjentka powiedziała mu, że gotowa jest podpisać oświadczenie, iż leczenie zostało podjęte na jej prośbę, a doktor w żadnym wypadku nie jest odpowiedzialny za ewentualne niepowodzenie. Potem pokazała mu starą książkę o medycynie ludowej, w której pisano o Hipokratesie lecącym swoich pacjentów specjalną zupą i lewatywą. Jak po latach relacjonował sam dr. Gerson: Spróbowałem – i około cześć miesięcy później pacjentka była wyleczona! Wstała z łóżka i była w doskonałej kondycji. Przysłała kolejną osobę chorą na raka z przerzutami wokół żołądka – również wyleczona! Trzeci przypadek także został wyleczony! Spróbowaliśmy w trzech przypadkach i wszystkie trzy zostały wyleczone!


Zamiast pasma sukcesów.
Wydawało się, że te trzy przypadki wyleczenia nowotworu otworzą mu drzwi do pasma sukcesów, jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Gdy podjął się leczenia kolejnych przypadków osób chorych na raka okazało się, że terapia nie przyniosła pożądanych rezultatów. Gerson był coraz bardziej rozczarowany, sfrustrowany i zniechęcony. Jednak te trzy wyleczone przypadki nie dawały mu spokoju. Jak to się stało, że zostali wyleczeni? Gdzie tkwi różnica? Przeszukiwał całą dostępną literaturę medyczną, wgłębiał się w wyniki badań, aż w końcu doszedł do samego sedna. Wywnioskował, że kluczowym organem jest wątroba. Pacjenci chorzy na choroby chroniczne mieli zniszczoną, słabą wątrobę, natomiast pacjenci chorujący na raka mieli toksyczną wątrobę. Gdy wątroba jest zbyt słaba, żeby usuwać z organizmu toksyny, organizm niejako poddaje się, choroba przybiera na sile i pacjent umiera. Pojawiło się więc pytanie: w jaki sposób można odtruć i wzmocnić wątrobę? Gerson odkrył również, że pacjenci chorzy na nowotwory mają problemy z trawieniem i wchłanianiem pokarmu, w szczególności tłuszczy. Pojawił się więc następny problem: jak dostarczyć choremu organizmowi potrzebnych do życia składników odżywczych? I w końcu trzeci czynnik: zaburzona gospodarka sodowo-potasowa.
Biorąc pod uwagę te nowe odkrycia, kontynuował prace nad swoją nowatorską metodą leczenia. Po latach prób i błędów oraz gromadzenia bezpośrednich doświadczeń z chorymi, udało mu się opracować terapię, która była skuteczna nawet w przypadku śmiertelnie chorych pacjentów.


Coraz bardziej stroma góra.
Przed II Wojną Światową musiał wraz z rodziną emigrować do Stanów Zjednoczonych – w hitlerowskich Niemczech nie było miejsca dla ludzi pochodzenia żydowskiego. W Stanach dopracował swoją metodę, starając się jednocześnie włączyć ją w oficjalny nurt leczenia chorób nowotworowych. Tu napotkał barierę nie do pokonania. Każdy napisany przez niego artykuł był odrzucany przez medyczne periodyki, pomimo tego, że pisany był w oparciu o rzetelne badania i relacje pacjentów. A kiedy starał się o opublikowanie wyników swoich badań przez Stowarzyszenie Lekarzy Amerykańskich, Stowarzyszenie zbywało go milczeniem. Dr Gerson zaczął doświadczać ostracyzmu w środowisku medycznym. Pacjenci pytający o jego metodę leczenia w Stowarzyszeniu Lekarzy Amerykańskich dowiadywali się, że jest ona ''sekretem'' a dr. Gerson odmawia upublicznienia jej. Jednocześnie zgłaszający się do niego na praktykę młodzi lekarze, zafascynowani terapią, odchodzili po kilku dniach ze łzami w oczach, zażenowani oświadczając, że otrzymali poważne pogróżki, iż jeżeli będą z nim pracować to nie będą mogli praktykować: zostaną wykluczeni ze stowarzyszeń lekarskich i żaden lekarz nie przyśle im swoich pacjentów.


Kropla przelewająca kielich goryczy.
Choroby nowotworowe stały się tak poważnym problemem, że w latach 40 Stany Zjednoczone postanowiły oficjalnie przystąpić do walki z nimi. Dr. Gerson również włączył się w ten nurt, zyskując poparcie kilku senatorów. W 1946 roku Gersonowi udaje się przedłożyć Komisji Senackiej powołanej do walki z chorobą nowotworową kilkustronicowy dokument, będący materiałem dowodowym potwierdzającym skuteczność jego metody, poparty również przesłuchaniem pięciu świadków osób z zaawansowanym stadium raka, odesłanych do domów przez bezradną służbę zdrowia i wyleczonych metodą dra Gersona. Niestety, starania te spełzły na niczym i jego metoda nie znalazła się w gronie usankcjonowanych metod leczenia raka w USA. Charlotte Gerson pisze w swojej najnowszej książce, że materiały dowodowe dostarczone przez jej ojca Kongresowi zostały usunięte z oficjalnych dokumentów, wbrew wszystkim regułom zabraniającym takich praktyk.


Dr. Max Gerson zmarł w 1956 roku w niewyjaśnionych okolicznościach. Rok wcześniej, za namową swojej córki Charlotte, opisał swoje doświadczenia w książce ''A Cancer Therapy – Results of Fifty Cases'', która stała się jego medycznym testamentem. Po jego śmierci Charlotte podejmuje dzieło ojca, zakłada Gerson Institute w San Diego oraz klinikę Gersona w Meksyku. Dzięki temu i my możemy dowiedzieć się o tej niezwykłej metodzie leczenia.


ZAŁOŻENIA TERAPII GERSONA

Terapia Gersona wyrosła z podejścia holistycznego. W pewnym momencie swojej praktyki lekarskiej Gerson uświadomił sobie, że tak naprawdę nie leczy konkretnej choroby, a cały organizm. Dostarczając organizmowi chorego pacjenta odpowiednią ilość składników odżywczych, odtruwając go i usprawniając jego system immunologiczny, wzmacnia go na tyle, iż ten sam potrafi poradzić sobie z wszelkimi chorobami, nawet z nowotworami. Zatem celem terapii jest walka z przyczynami, a nie skutkami choroby.

Jakie są zatem przyczyny chorób? Z jednej strony jest to nieustanne zatruwanie naszego organizmu toksynami, co znacznie osłabia jego naturalną odporność. Już po kilku minutach oglądania filmu „Cud terapii Gersona” możemy dowiedzieć się, że we współczesnym świecie toksyny znajdują się niemal wszędzie. Wdychamy je wraz z powietrzem, pijemy z wodą, zjadamy z codziennym pożywieniem. W naszych organizmach kumulują się substancje smoliste, pestycydy, konserwanty itp. Jednak to nie wszystko. Spożywanie wraz z solą kuchenną nadmiernej ilości sodu zaburza naszą gospodarkę sodowo-potasową, co znacznie obniża sprawność pojedynczych komórek – sód i potas należą do podstawowych elektrolitów, a ich równowaga zapewnia prawidłowe funkcjonowanie pojedynczych komórek. Poza tym spożywamy zbyt dużo mięsa. Gerson przekonuje nas, że spożywanie nadmiernej ilości białka zwierzęcego prowadzi do zakwaszenia organizmu oraz kumulowania się toksyn powstałych z niestrawionych resztek białkowych zalegających w naszym układzie pokarmowym. Jakby tego było mało, zwierzęta, których mięso spożywamy, dla szybszego wzrostu, faszerowane są hormonami, antybiotykami i syntetycznymi ulepszaczami. To wszystko, wraz ze spożywanym mięsem, trafia do naszego organizmu.

Zatrucie organizmu to jedna z głównych przyczyn chorób, drugą jest niedobór składników odżywczych w pożywieniu, które zjadamy na co dzień. Wszystko zaczyna się od tego, że już od ponad 150 lat zwiększa się systematycznie stosowanie nawozów sztucznych, które dostarczają do gleby jedynie trzech podstawowych pierwiastków: azotu, fosforu i potasu. Nie dostarczają jednak ponad 50 innych potrzebnych roślinom minerałów. Rośliny wyrosłe na takiej glebie są znacznie uboższe w składniki mineralne. Dalsze niszczenie wartości odżywczych zachodzi w procesie obróbki żywności: wysoka temperatura, marynowanie, puszkowanie, butelkowania, czy dodawanie konserwantów. Takiej żywności brakuje witamin, enzymów i innych aktywnych substancji roślinnych.

W najlepszym wypadku ludzie, którzy odżywiają się takim jedzeniem zaczynają cierpieć na bóle głowy, bezsenność, depresję, częste przeziębienia, infekcje, problemy trawienne i tym podobne. W najgorszym, zapadają na przewlekłe schorzenia z chorobami serca, cukrzycą i nowotworami włącznie.


ELEMENTY TERAPII GERSONA

Zatem na czym polega istota terapii Gersona? Przede wszystkim na dostarczeniu odpowiedniej ilości składników odżywczych w jak najłatwiej przyswajalnej formie – pamiętajmy, że osoby chore na raka mają bardzo duże trudności z trawieniem i wchłanianiem pokarmów. Trudno spełnić oba te kryteria jednocześnie. Rozwiązaniem, jakie zaproponował Gerson jest podawanie pacjentom świeżych soków wyciśniętych z owoców i warzyw uprawianych ekologicznie. Owoce i warzywa są najpierw miażdżone a potem wyciskane w prasie – mechanizm dokładnie ten sam, co w naszych wyciskarkach. O tym, dlaczego sok uzyskany w ten sposób jest lepszy niż ten uzyskany w sokowirówce, już pisaliśmy. Gerson zwrócił uwagę jeszcze na jeden fakt. Gdy przyjrzymy się wnętrzu komórki roślinnej pod mikroskopem, zobaczymy, że składa się ono z dużej wakuoli i cienkiej warstwy cytoplazmy. Sok w wakuoli jest wodnisty i mało odżywczy – większość cennych z naszego punktu widzenia składników znajduje się w cytoplazmie. Problem polega na tym, że sok uzyskany w sokowirówce pochodzi głównie z wakuoli, a niemal cała cytoplazma zostaje w odpadach. Dlatego, do uzyskania naprawdę odżywczych soków, trzeba było zastosować zupełnie inną metodę.

Oprócz soków w ilości 13 szklanek dziennie, pacjenci kliniki Gersona dostają trzy wegetariańskie posiłki – mięso zostało całkowicie wyeliminowane z diety. Z diety została wyeliminowana również sól, w zamian jest suplementacja potasem, co ma na celu przywrócenie gospodarki sodowo-potasowej.

Do tej pory terapia Gersona wydaje się być do przyjęcia. Tym, co wzbudza największe kontrowersje i jest powodem kpin, są lewatywy z kawy – w terapii stosuje się je co dwie godziny. Gerson uważał, że jest to jedyna metoda, by pomóc wątrobie chorego pacjenta pozbyć się tych wszystkich toksyn, które powstają w wyniku wchłaniania nowotworu przez organizm. Jego doświadczenia z pacjentami dowodzą, że brak lewatyw skutkuje śpiączką wątrobową i śmiercią pacjenta. Przeciwnicy twierdzą zaś, że stosowanie lewatywy z kawy nie ma żadnego uzasadnienia medycznego.

Terapia Gersona, bez względu na to co się o niej myśli, jest skuteczna – świadczą o tym relacje wyleczonych pacjentów. Jednak czy naprawdę chodzi o to, by doprowadzić się do stanu, w którym pojawił się nowotwór i zastanawiać się, jaką metodę wybrać: konwencjonalną czy terapię Gersona? Zdecydowanie nie. Omówienie tej terapii traktujemy raczej jako ostateczny dowód na to, że picie soków wyciskanych w wyciskarce pomaga utrzymać doskonały stan zdrowia, a profilaktyka jest tym, w co warto zainwestować swój czas.



 

Liczba odwiedzin strony: 1200